Część zabytkowego budynku Teatru Osterwy przy ul. Narutowicza niszczeje od lat. Dyrekcja do tej pory nawet nie próbowała szukać zewnętrznych środków na odnowienie zamkniętych na głucho pomieszczeń.
Jeszcze na początku lat 90. minionego wieku w tym miejscu odbywały się koncerty symfoniczne Filharmonii Lubelskiej. Gdy muzycy się wyprowadzili, część Teatru Osterwy, do której wchodzi się od strony ul. Kapucyńskiej, została zamknięta na głucho. I tak pozostaje do dziś. W stylowej sali koncertowej nie majuż foteli dla widzów, miejscami zapada się drewniana podłoga, zdemontowano drewniane schody, prowadzące na galerię. Nie lepiej wyglądają pomieszczenia, w których były biura filharmonii. Wszystko pokrywa gruba warstwa kurzu. Ta część budynku nie jest ogrzewana. Jedyne, co zrobiono, to wymiana okien i niektórych stropów. W jaki sposób niszczejąca przestrzeń mogłaby być zagospodarowana? Co jakiś czas powraca koncepcja stworzenia w tym miejscu małej sceny, które Teatr Osterwy nie ma. - "to jest doskonałe miejsce na zrobienie malej sceny, ale ta sala wymaga inwestycji finansowych. Żaden inspektor BHP nie wpuści tam widzów: rozwala się podłoga, ni